GryNarracyjne.pl – gry oparte na narracji

Klasyczne gry RPG, współczesne gry fabularne, story games, gry indie, stara szkoła, systemy autorskie i inne wynalazki

Dlaczego (nie ma polskiego rpgnow)?

(Wpis archiwalny z 07.12.2011) Dziś coś z zupełnie innej beczki, a mianowicie parę słów na temat polskiej sceny rpgowopdfowej, a właściwie jej braku.

Obecnie o polskich płatnych rpgowych pdfach praktycznie nie ma co mówić. Mamy oto Klanarchię i dodatek do niej oraz Gramela z elektronicznymi wersjami drukowanych podręczników (uatkualnienie: już nie mamy), gdzieś tam ktoś próbuje również sprzedawać jakaś paragrafówkę. I to, wedle mojej wiedzy, wszystko jeżeli chodzi o język polski. Dodatkowo, z polskich wydawców, po angielsku ten sam Gramel sprzedaje także w swoim sklepie setting B&B oraz dodatki do Icons, a Anciact Scroll różną drobnicę, ale tylko przez RPGnow.
Dla porządku wspomnę także o grupie The Forge która chyba jeszcze co pewien czas zapodaje na RPGnow grafiki, a swego czasu wypuściła parę rzeczy pod d20. O ile dobrze pamiętam, przynajmniej jedna z części tej serii była też do kupienia po polsku.

Rozumiem, że polskiej wersji B&B nie ma, gdyż jest to „międzynarodowe” dzieło kilku autorów i wydanie go po polsku wymagało by tłumaczenia jak w przypadku innych anglojęzycznych gier. Z kolei dodatki do ICONS, nawet gdyby autorowi chciało się je napisać po polsku, i tak nie mogły by się ukazać w tej wersji, ze względu na warunki iconsowej licencji. Dlaczego jednak np. AC nie zdecydowało się na wydawanie po polsku?

Pierwsza odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy, to to, że dlatego, że do tej pory nie doczekaliśmy się polskiego rpgnow. Aby ktoś chciał produkować i sprzedawać swoje pdfy, musi mieć bowiem ku temu odpowiednią platformę. Z drugiej strony, po co ktoś miałby tworzyć taką platformę, skoro nie byłoby czego na niej sprzedawać. Błędne koło.

Owszem, kiedyś w Polsce próbowało powstać takie coś pod nazwą CKGroup (lub podobnie). Jak na mój gust ludzie za tym stojący zabrali się jednak do sprawy od ogona strony, po pierwsze nie mogąc się zdecydować, czy stawiają na platformę dystrybucji, formalną przykrywkę selfpublishingu, czy normalne elektroniczne wydawnictwo, a po drugie, na ich stronach mowa była o dziwnych objętościach PDFów, wprost ze środowiska SNTA.

Powstanie polskiego RPGnow pewnie może sprawiać problem pod względem formalno-prawnym, utrudnione jest bowiem sprzedawanie dóbr od osób prywatnych. Chociaż to oczywiście jest do obejścia, tak jak jest to w stanie robić np. Biteo.pl. Chyba więc nie w tym leży problem.

Problem nie leży też w braku twórców. Wystarczy spojrzeć na wszelkie akcje dotyczące tworzenia gier czy settingów, zresztą na niejednym blogu wiszą PDFy do ściągnięcia, które bez wstydu można by puścić za przysłowiowe piwo, a po rozbudowaniu, chociażby pizzę.

Pytanie jednak, jak sądzę najważniejsze, czy znaleźli by się chętni na zakup RPGowych PDFów. Tu oczywiście możemy toczyć niekończące się dyskusje na temat skali polskiego piractwa, czy niechęci do płacenia za cokolwiek, a elektroniczne treści w szczególności. No i o tym, że sprzedawanie czegokolwiek to sprzedanie się babilonowi, komercja i nietrufanizm. Z drugiej jednak strony wciąż natykam się na kolejne teksty, obwieszczające jak to coraz więcej osób sięga po e-booki, które sukcesywnie wypierają print.

Owszem polskojęzyczny ryneczek jest malutki w porównaniu do – też niewielkiego – rynku anglojęzycznego, ale z drugiej strony i na nim przecież co pewien czas pojawiają się nowe inicjatywy, które chyba jednak przynoszą jakiś tam zysk. Nikt nie mówi, że z rpg w ogóle, a pdfów w szczególności da radę wyżyć, ale przecież większość rpgnowych „wydawnictw” to także fani, klikający sobie różne rzeczy obok „daily job”. Wiele osób dorabia robiąc (także pisząc) różne fuchy, nieraz dziwne, nieraz za grosze. Uważam, że byłoby fajnie, gdyby mogli poświęcić ten czas i energię na rpgowe produkcje ku satysfakcji swojej i czytelników. Owszem, sporo racji mają osoby, twierdzące, że hobby gdy przeradza się w działalność zarobkową przestaje być hobby. Tu jednak wiele zależy od tego jak ktoś podchodzi do takiej „monetyzacji”. Wierzę, że o ile planuje się robienie tego bez spinki i presji na zysk, jedno z drugim da radę pogodzić.

Jak zwykle czekam na Wasze opinie i komentarze. Czy polskie rpgnow ma rację bytu? Czy półamatorskie publikowanie materiałów do rpg za pieniądze jest w porządku? Czy warto płacić za takie twory?

(Zachęcam też do zapoznania się z komentarzami na polterze)

Z tagami: , , ,

Zostaw odpowiedź