GryNarracyjne.pl – gry oparte na narracji

Klasyczne gry RPG, współczesne gry fabularne, story games, gry indie, stara szkoła, systemy autorskie i inne wynalazki

Szare Szeregi w IPN-ie – przez gry do głowy i serca

„Grey Ranks to nie jest tylko gra o Szarych Szeregach, to jest DOBRA gra” – mówi Aleksandra ‚Jade Elenne’ Wierzchowska, wolontariuszka centrum edukacyjnego IPN, w którym 26 marca odbędzie się spotkanie poświęcone grze narracyjnej Szare Szeregi – polskiemu wydaniu Grey Ranks.

Grey Ranks (czyli właśnie Szare Szeregi) to wielokrotnie nagradzana gra narracyjna Jasona Morningstara, wydana pięć lat temu przez jego wydawnictwo Bully Pulpit Games. Grey Ranks w nowatorskiej formie i z oryginalnej perspektywy opowiada o nastoletnich uczestnikach Powstania Warszawskiego. Podczas gdy na Wikipedii wciąż możemy przeczytać, że „Organizacje Kombatanckie i Niepodległościowe rozważają wydanie gry w polskiej wersji językowej”, już wkrótce ma ona ukazać się nakładem Wydawnictwa Gramel. Z tej okazji, 26 marca w (na?) warszawskim Przystanku Historia, centrum edukacyjnym Instytutu Pamięci Narodowej, odbędzie się spotkanie, poświęcone w głównej mierze prezentacji. Szarych Szeregów.

Tematyka gry jak i sposób jej ujęcia może budzić różne uczucia, o czym możecie przeczytać w niedawnym wpisie i komentarzach do niego na polterblogu Szarego Kucura. Jednocześnie promowanie gry fabularnej przez instytucję pokroju szacownego Instytutu Pamięci Narodowej jest w Polsce precedensem.

O odpowiedź na parę pytań związanych ze spotkaniem, Grey Ranks, grami „historycznymi” i historycznymi oraz zaangażowaniem w nie IPN-u, poprosiłem Aleksandrę ‚Jade Elenne’ Wierzchowską, która od dwóch lat jest wolontariuszką Instytutu Pamięci Narodowej, a od września działa w ramach Przystanku.

Czym, bardzo pokrótce, jest Przystanek Historia?

Przystanek Historia to centrum edukacyjne IPN. Odbywają się tu konferencje, promocje książek, wernisaże wystaw, wykłady, projekcje filmów, happeningi oraz inne imprezy edukacyjne Instytutu. Odwiedzający mogą też skorzystać z czytelni i księgarni. Kalendarium imprez znajduje się na naszej stronie internetowej oraz profilu na Facebooku. Praktycznie codziennie coś się tu dzieje – odbywa się jakieś seminarium (np. historii Żydów, powojennym kinie albo muzyce rozrywkowej w PRL-u) albo wykład, ktoś ogląda wystawę, uczniowie przychodzą na lekcję… ogółem, miejsce jest otwarte dla wszystkich zainteresowanych historią.

W jaki sposób, z czyjej inicjatywy, doszło do organizacji imprezy poświęconej grze Grey Ranks?

Tomek Filip ze stowarzyszenia Wielosfer (który od dawna wiedział o moim wolontariackim zaangażowaniu), zwrócił się do mnie z pytaniem, czy IPN byłby zainteresowany współpracą przy promocji GR, a ja to pytanie przekazałam dalej. Naczelnik Przystanku uznała to za ciekawy pomysł i dała zielone światło. Ze strony IPN-u w organizację imprezy zaangażowane są trzy osoby: Monika Koszyńska (edukatorka Przystanku), Karol Madaj (projektant gier [twórca m.in. hitowej Kolejki – dop. sil]) i ja. Ze strony Wielosferu: Tomek Filip, Bartek Zioło, Kama Michalak, Maciej Karol Margielski i Katarzyna Kehl.

Nie jest to pierwsze spotkanie IPN-u z fandomem. Naukowcy Instytutu oraz pracownicy Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie prowadzili punkty programu na Avangardach w 2010 i 2011 r., na ubiegłorocznej zjAvie prezentowane były gry autorstwa Karola Madaja. Z kolei Wielosfer współpracował już z wrocławskim oddziałem IPN-u.

Dlaczego warto promować w ramach Przystanku…

gry?

Dlatego, że jest to inny – a bardzo skuteczny – sposób uczenia historii. Inaczej patrzy się na jakieś wydarzenie, gdy za sprawą gry można na chwilę przenieść się w inne czasy, wczuć się w rolę ludzi, którzy wtedy żyli, podejmowali decyzje i obserwowali skutki swoich działań. Sukces planszówek autorstwa Karola Madaja to dowód, że przekazywanie wiedzy historycznej za pomocą gier naprawdę ma przyszłość.

konkretniej gry fabularne?

Jak wyżej – bo to skuteczna i atrakcyjna dla odbiorcy metoda zdobywania wiedzy o pewnych wydarzeniach lub procesach. W przypadku gier fabularnych kluczowe wydaje mi się nastawienie na cel, a nie zwycięstwo pojedynczego gracza. Kolejne ważne elementy RPG to podejmowanie decyzji i dokonywanie wyborów, a więc mechanizmy, które pozwalają zrozumieć, dlaczego „historii sprężyna” zgięła się właśnie w ten sposób. W lekcjach z historii najnowszej prowadzonych na Przystanku pojawiają się drzewka decyzyjne czy elementy dramy, które mają już trochę wspólnego z grami fabularnymi.

jeszcze konkretniej, akurat grę Grey Ranks?

Bo Grey Ranks to nie jest tylko gra o Szarych Szeregach, to jest DOBRA gra. Bo zmusza do refleksji. Bo podejmuje temat Powstania z delikatnością i szacunkiem, a zarazem nie maluje tego obrazu na klęczkach. Bo jest wierna historii, a jednocześnie przypomina, że harcerze Szarych Szeregów mieli też „normalne” życie, za którym tęsknili – przyjaciół, rodziny, pierwsze miłości, ulubione miejsca czy darzone sentymentem przedmioty. Mamy nadzieję, że pozwoli dzisiejszym nastolatkom zrozumieć, przed jakimi wyborami stawali ich rówieśnicy sprzed kilkudziesięciu lat i jak szybko musieli dorosnąć.

Chcielibyśmy, aby rocznice historyczne nie kojarzyły się młodym ludziom tylko z suchymi faktami i sztywnymi ceremoniami, ale były obchodzone w sposób, który sprawi, że sami sobie zaczną zadawać pytania „A co by było, gdyby ja znalazł(a) się w takiej sytuacji?”. Grey Ranks właśnie takie pytania stawia i nie oferuje łatwych odpowiedzi.

Czy IPN w jakiś inny sposób będzie wspierał wydanie GR – np. poprzez konsultację historyczną, patronat itd?

O ile mi wiadomo, Piotr Koryś nie zwracał się do IPN-u o konsultację czy patronat. Na razie skupiamy się na 26. marca, ale bardzo możliwe, że współpraca się pogłębi – planujemy m.in. promować Grey Ranks podczas warszawskiej Nocy Muzeów.

Czy robienie gry, a na dodatek wspieranie jej przez IPN, o właśnie Powstaniu Warszawskim czy podobnych wydarzeniach, nie jest, hmm… nieodpowiednie, moralnie nieuprawnione, kontrowersyjne?

A czy w historii jest w ogóle coś niekontrowersyjnego? Niektóre wydarzenia sprzed kilkuset lat do dziś rozpalają emocje i nic nie wskazuje na to, by to się zmieniło.

Zależy nam na upowszechnianiu wiedzy o najnowszej historii Polski w taki sposób, by ta wiedza rzeczywiście była przyswajana – a więc w sposób atrakcyjny dla odbiorców. Wielu młodych ludzi zainteresowało się Powstaniem dzięki płycie zespołu Lao Che, inni zachwycili się komiksem, którego scenariusz napisał muzyk Cool Kids of Death. Notabene, komiksy historyczne też są wydawane i promowane przez IPN. W czerwcu Przystanek będzie gościć drugą edycję Festiwalu Komiksu Historycznego.

Gry – zarówno fabularne, jak i planszowe czy komputerowe – mogą być świetnym narzędziem do upowszechniania wiedzy o jakimś wydarzeniu. Nie sądzę, aby było coś niestosownego w tworzeniu erpega o takiej tematyce, jeśli traktuje się temat poważnie i bierze pod uwagę aspekt edukacyjny.

Na przykład film Hardkor ’44, choć niezwykle efektowny, nie przyda się w nauczaniu historii, bo jest w pewien sposób „odrealniony”. Ale już Combat Mission: Beyond Overlord – gra komputerowa sprzed bodaj 10 czy 12 lat – może być świetną pomocą dla nauczyciela.

W ramach projektu „Uczniowie obchodzą ważne rocznice historyczne” młodzież jednego z warszawskich liceów zorganizowała na Przystanku happening, w ramach którego uczniowie wcielili się w role studentów strajkujących w marcu 1968 r. Podczas ubiegłorocznej Nocy Muzeów uczestnicy mogli zrobić graffiti wzorowane na satyrycznych obrazkach z lat 80. Na Pikniku Naukowym stoisko IPN oferowało m.in. możliwość zrobienia zdjęcia w planszy z peerelowską kolejką. To tylko niektóre przykłady różnych sposobów przekazywania wiedzy historycznej.

Zapewne znajdzie się ktoś, dla kogo będzie to zbyt nowatorskie czy wręcz kontrowersyjne, ale na jedną taką osobę przypada dziesięć innych, do których nie trafiały tradycyjne metody i dopiero gry czy filmy obudziły w nich zainteresowanie jakimś wydarzeniem.

A jak wygląda sprawa z publikacjami w rodzaju chociażby „Warsaw: Gods of Destruction” (jej omówienie znajdzie w Esensji), nota bene autorstwa Piotra Korysia, udostępnionego przez wydawnictwo Gramel w rocznicę Powstania Warszawskiego?

Odpowiedź jest w zasadzie zawarta wyżej (casus Hardkoru ’44) – tutaj historia jest potraktowana jedynie jako pewna konwencja. Możemy o takiej grze wspomnieć w artykule, na Facebooku czy podczas konferencji, ale tylko w ramach ciekawostki, bo taka gra nie ma aspektu edukacyjnego, a więc nie wpisuje się w misję Instytutu.

Załóżmy, że napisałem grę RPG Zombie&Zomowcy, czy mogę liczyć na zorganizowanie podobnego spotkania na jej temat?

Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, ale trzeba mieć na uwadze, że jednym ze statutowych zadań IPN-u jest edukacja. A gra o zombiakach, nawet jeśli towarzyszy im ZOMO, byłaby już raczej czysto rozrywkowa. Historia to coś więcej niż konwencja.

Natomiast w przypadku gier bardziej osadzonych w realiach historycznych – czemu nie, jesteśmy otwarci na różne propozycje. Na przykład w ramach Nocy Muzeów twórcy historycznych gier planszowych będą prezentować wersja „alfa” albo „beta” gier, które zaprojektowali i chcieliby wydać. Niestety, twórcy gier fabularnych na razie się nie zgłaszają. Jeśli ktoś pisze do szuflady indiasa opowiadającego o historii najnowszej, niech się ujawni – zapraszamy do współpracy.

Z tagami: , , , , , ,

6 komentarzy

  1. Tia, to juz wiem, dlaczego Jade tak bronila Instytutu Polskiej Nienawisci na Bagnie – ma go w CV. :/

  2. Seji, czy Ty aby trochę nie przesadzasz?…

    Na Bagnie broniłam IPN-u, bo uznałam Twoje zarzuty za krzywdzące i zbyt jednostronne. Tak samo będę bronić Poltera, Ośrodka Karta, Narodowego Centrum Kultury, Bagna czy choćby stowarzyszenia Lambda albo Gazety Wyborczej – zawsze kiedy uznam, że ktoś niesprawiedliwie ocenia daną instytucję. A Ty, choćby poprzez uszczypliwości w rodzaju „Instytutu Polskiej Nienawisci”, sam ustawiasz się w agresora, nie dyskutanta. Śmiem twierdzić, że Twój obraz IPN-u jest niepełny, bo budujesz go na podstawie wycinków, wypowiedzi dziennikarzy albo polityków, którzy zwyczajnie Instututu nie lubią (do czego mają zresztą święte prawo), a fakty, które świadczyłyby na korzyść IPN-u pomijają. Sama byłam kiedyś do IPN-u nastawiona co najmniej nieprzychylnie, ale zmieniłam zdanie, gdy zauważyłam jego działalność wydawniczą i edukacyjną. Z czasem przekonywałam się do niego coraz bardziej, a w końcu trafiłam tam jako wolontariuszka. Dzięki IPN-owi poznałam świetnych ludzi, otwartych na niecodzienne inicjatywy (choćby udział w Avangardzie), bardzo wyważonych w swoich poglądach i naprawdę zaangażowanych w to, co robią.
    Nigdy nie ukrywałam związków z Instytutem; w moim CV na Goldenline jest praktycznie od chwili rozpoczęcia wolontariatu. Nie jestem żadnym PR-owcem, nikt mi nie płaci za bronienie dobrego imienia Instytutu. Zwyczajnie zrobiło mi się przykro, gdy zobaczyłam, jak wszystkie inicjatywy IPN-u wrzucasz do worka z etykietką „szkodliwe”. Czy granie z dziećmi w gumę i kapsle, spotkania ze znanymi muzykami PRL-u albo wykład o filmach Barei to polowanie na czarownice i sianie nienawiści do wszystkiego co istniało przed Okrągłym Stołem? Sądzę, że nie. A to zajęcia na Przystanku, które odbywają się teraz albo w ciągu najbliższych dni.

    Sil, bardzo dziękuję za publikację, a przede wszystkim za zainteresowanie Grey Ranks i promocję tego systemu. Mam tylko dwie uwagi: prezentacja GR odbędzie się 26 (nie 24) marca, a Karol Madaj nie jest autorem „Małych Powstańców” (ale „Kolejka” się zgadza^^). Mam nadzieję, że za Twoim wpisem pójdą kolejne notki na różnych blogach, bo jestem ciekawa Waszych opinii o grach poruszających takie tematy. Osobiście bardzo się cieszę, że Grey Ranks budzi emocje, bo to znaczy, że wciąż chce nam się dyskutować, wciąż mamy potrzebę mówienia o historii, zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi.

    • Ja z kolei dziękuję za poświęcony czas. No i przepraszam za błędy (już poprawione), Wciąż się uczę, że warto powstrzymać się przed naciśnięciem „opublikuj” i wszystko trzy razy sprawdzić. Czytałem tak dużo wypowiedzi Korola Madeja o Małych Powstańcach, że zacząłem go utożsamiać z tą grą, ale z pomyłki w dacie już się nie wytłumaczę :(

  3. Jade,

    Ok, jestem uprzedzony, nie znam dzialnosci i opieram sie na tym, co napisal Super Ekspress. Happy?

    Sledze dzialalnosc IPN od momentu powolania tej organizacji. I im dluzej istnieje, tym wieksza palam do niej odraza. Moze i jest tam k5 normalnych historykow – pewnie jest. Ciekawi mnie tylko, jak dlugo i co oni wciaz tam robia?

    Pierwszy z brzegu przyklad: http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/705/13381/W_petach_ideologii_i_propagandy.html – pion historyczny, nie prokuratorski, wydanie dla szarych ludzi. Zaczyna sie od klamstwa na okladce – Polska nie byla komunistycznym krajem, ledwo socjalizm sie zalapal. W srodku jest jeszcze fajniej – np. jada po Klossie i Czterech pancernych (przez ktorych teraz zapewne mam wyprany mozg i nienawidze IPN – zniszczyla mnie peerelowska fikcja telewizyjna). Czytalas? Ja niestety tak. Ale rozumiem, ze to jest przyklad tej swiatlej dzialanosci edukacyjnej.

    Co mnie tez zmartwilo, to wpychanie sie polityki na konwenty – wlasnie IPN na Avangardzie. Ale to temat na kiedy indziej.

    Nie przeszkadzam juz, Sila przepraszam za offtopic, wracam do mojego Super Ekspresu dowiedziec sie, kogo znow IPN chce wykopac, zeby dowiesc, ze to jednak nie byl albo byl zamach. Moze JFK? Tak tylko sugeruje.

  4. Sejisławie, nie mam zamiaru robić z Ciebie fanboya IPN-u. Naprawdę nie boli mnie, że ktoś tej instytucji nie lubi, chciałam jedynie wyjaśnić, dlaczego jej bronię i co mnie z nią łączy. Zauważ, nigdy nie napisałam, że wszystkie działania Instytutu popieram – np. wystawy z cyklu „Twarze bezpieki” uważam za, delikatnie rzecz ujmując, kuriozum. To jest spora instytucja skupiająca ludzi o różnych poglądach; jedni będą publikować prace o undergroundowej muzyce lat osiemdziesiątych, inni – o aparacie bezpieczeństwa.

    „Moze i jest tam k5 normalnych historykow – pewnie jest. Ciekawi mnie tylko, jak dlugo i co oni wciaz tam robia?”
    Piszą książki, robią wystawy, organizują konferencje. Nie będę rzucać nazwiskami (chyba że chcesz), bo mam nadzieję, że z czasem ich dostrzeżesz. A oprócz nich jest wielu historyków (w tym i mój ćwiczeniowiec – wzór wyważonych poglądów i bezstronności), którzy nie są zatrudnieni przez IPN, ale prowadzą tu różne zajęcia, spotkania czy wykłady. Poza tym coraz więcej prac publikowanych przez IPN zbliża się w stronę słynnej „czerwonej serii” wydawnictwa Trio, co mnie bardzo cieszy.

    „Zaczyna sie od klamstwa na okladce – Polska nie byla komunistycznym krajem, ledwo socjalizm sie zalapal.”
    Jak głosił jeden z ówczesnych plakatów, komunizm równa się władza radziecka plus elektryfikacja. Zdaje się, że mieliśmy jedno i drugie.
    A tak na serio: zdefiniuj w takim razie państwo komunistyczne. Traktujesz to jako typ idealny, do którego żaden z demoludów nie pasuje? Wiążesz to pojęcie z gospodarką, ustrojem czy jeszcze czymś innym?

    „Ale rozumiem, ze to jest przyklad tej swiatlej dzialanosci edukacyjnej.”
    Patrz wyżej – nie wszystkie działania IPN-u zasługują na pochwałę. Co prawda ten dodatek ma wyraźnie określony target, więc nie dziwi mnie dobór autorów (jakkolwiek Żaryna i – zwłaszcza – Dudka bardzo cenię) ani tematy artykułów, ale masz rację – nie jest to zbyt szczęśliwy przykład działalności edukacyjnej. Co do Klossa i Czterech pancernych: czym innym jest stwierdzenie niezgodności z faktami, a czym innym pojazd po całości. Ja też wychowałam się na przygodach załogi Rudego i widzę, że wielu pracowników IPN-u ma do tego serialu sentyment, podobnie jak do wielu innych atrakcji PRL-u.

    „Co mnie tez zmartwilo, to wpychanie sie polityki na konwenty – wlasnie IPN na Avangardzie.”
    Popraw, jeśli się mylę, ale czy to oznacza, że Twoim zdaniem nie da się mówić o historii najnowszej bez uciekania w politykę? Na Avangardzie punkty programu w bloku peerelowskim prowadzili nie tylko przedstawiciele IPN-u, ale też UW, Histmaga czy po prostu hobbyści. Gdybym organizowała go teraz, na pewno spektrum prelegentów byłoby jeszcze szersze, ale to był mój debiut w roli orga i wielu rzeczy dopiero się uczyłam.

    „Nie przeszkadzam juz, Sila przepraszam za offtopic, wracam do mojego Super Ekspresu dowiedziec sie, kogo znow IPN chce wykopac, zeby dowiesc, ze to jednak nie byl albo byl zamach.”
    Zdarza się, że na nasze spotkania (wykłady czy promocje książek) przychodzą ludzie, którym historia pomieszała się z polityką. I szybko przekonują się, że to nie ten adres. Był już pan, który – gdy go upomniałam za wrzaski o zdrajcach narodu – próbował straszyć mnie, że już tu nie pracuję (nie chciałam mu robić przykrości i wyjaśniać, że w ogóle tu nie pracuję), że do prezesa skargę pośle, że do Kaczyńskiego pójdzie (WTF?)… Cóż, ja żyję nadal, a pana jakoś na naszych imprezach ostatnio nie widuję.

    Sil, literówki zdarzają się każdemu. I w sumie nie dziwię się też pomyłce z Karolem, bo on rzeczywiście zajmuje się nie tylko tworzeniem gier, ale i propagowaniem wykorzystywania planszówek w edukacji, organizowaniem różnych eventów planszówkowych, itp. Ot, człowiek-ikona:)
    Korzystając z czasu antenowego zapraszam na Noc Muzeów na Przystanku. Będzie się działo! :)

  5. Byłabym ostrożna w ocenie edukacyjnej wartości gier. Nie jestem specjalistką, ale z mojego niewielkiego doświadczenia z edu-larpami wynika, że gry uczą raczej zachowań, sytuacji społecznych niż solidnej wiedzy historycznej. Mogą jednak zachęcić do sięgnięcia po bardziej rzetelne źródła.

    Chciałam wyrazić ogromny entuzjazm na okoliczność polskiej edycji. To w sumie gra, która powinna się znaleźć na naszym rynku. Dodam jeszcze, że w podobnych klimatach jest inna gra Jasona, Last Train Out of Warsaw: http://www.lulu.com/shop/jason-morningstar/last-train-out-of-warsaw/paperback/product-14862659.html

Zostaw odpowiedź